1.07.2011

Spirala, czyli wielowarstwowość...









A więc...

Pierwszy filmik prezentuje podróż układu w próżni, co za tym idzie wyważa on spirale w której są zapisane wszelkie doświadczenia przebycia wszelkich możliwych układów w całym doświadczeniu tej Jednej gwiazdy (gdy by odnieść się do większego układu np. drogi mlecznej to ta spirala będzie znacznie większa i należeć będą do tego układu znaczą większa liczba struktur geometrycznych).

Drugi filmik przedstawia zmianę struktury geometrycznej w każdym teraz, woda jest naturalnym nośnikiem informacji. Struktura geometryczna to częstotliwość wibracji oddziaływającej, czyli energia o swej strukturze fraktalnej.

Nieustannie podróż trwa, a dźwięk jest nadaniem zapisu, stąd takie zjawiska jak lepsze rozwijanie się roślin pod wpływem muzyki klasycznej. Dźwiękiem jest tez informacja, która rezonuje na odpowiedni zapis. Stąd też różnego rodzaju działania na powszechnej informacji, by utrzymać stan rzeczy, jednak że jeśli weźmie się pod uwagę oddziaływanie rdzenia układu spirali, to takie działania mogą być impulsem zapalnym do wzrostu świadomości ziemskiej, w skrócie mówiąc żadne stare sposoby manipulacji już nie działają.

Struktura geometryczna jest wiązaniem atomowym, co samo w sobie wytwarza pole magnetyczne, to wszystkostwarza kierunek zdarzeń, czyli przyciąganie możliwego wariantu rzeczywistości. Istoty nie posiadające organu "Serce" które jest samodzielnym mechanizmem wytwarzającym pole magnetyczne, będą doświadczać rzeczywistość dzięki informacji pozyskiwanym zewnątrz. Istoty posiadające serce, czyli możliwość wytwarzana własnego pola, mają możliwość twórczego kreowania swej własnej rzeczywistości. Gdyż odblokowując swą własną pierwszą esencje wyjścia, czysta esencje Jam Jest, która jest świadomością Jest, czyli czystym przejawem Miłości do działania/stwarzania/doświadczania swego przejawu bez jakich kol wiek wątpliwości czy podziału stwarza Sobie to co najlepsze w danej konfiguracji, gdyż wychodzi z początku spirali, obojętnie jak wielkiego układu byśmy nie wzięli pod uwagę, jest to ponad wyobrażeniem.

Jam Jest jest formą nowej energii, czyli ekspansywna w każdym kierunku, tak jak w swej pierwotnej istocie, tylko z tą różnicą iż może zaistnieć w każdym miejscu. formy starej energii są już gotowymi szablonami, wzorami których się używa lub dla jednostek nieświadomych energia używa ich. Jam Jest jest pierwotnym zarządca wszelorakich energii, dlatego wszystko mu służy...

Wiedząc to można udać się w podróż poprze dotyk z jakimkolwiek przedmiocie, gdyż punkt spirali jest warstwą przedmiotu i w danym punkcie co innego na niego oddziaływało, więc zwykły kamień ma pamięć zdarzeń, można tym odczuć kto lub co się z nim działo np.: 500 lat temu.

Na drugim filmiku widać też że każda rzecz ma swój wzór geometryczny, jest to częstotliwość, w zbiorowość  będzie to świadomość zbiorowa, mógł przez którego porozumiewają się gatunki czy rodzaje kreacji. To wszystko się składa na Jedną całość doświadczającą...

A mianowicie TY też Jesteś Bogiem...

Ciekawostka:
Jeśli informacja jest zapisywana w każdej chwili, ma ona właściwości energetyczne, więc wystarczy odpowiednie naczynie ściągające elektrony + ciecz wytwarzająca reakcje, czyli elektrolizę, by wytworzyć prąd i mieć pojazd na wolną energie. Coś podobnego jest jeśli chodzi o Zimną Fuzje, wystarczy stworzyć warunek zanim atom się sformował, czyli był czystą energią, a robi się to poprzez dźwięk, gdyż dźwięk jest zapisem-odnośnikiem w spirali, gdzie układ był przed uformowaniem się...









14.06.2011

Szkoła JAM JEST ...


SZKOŁA JAM JEST

Wstęp
O co w ogóle chodzi, czyli z czym się to je...

Moi mili jako Profesor tej szkoły pozwolę Sobie na udzielenie pre-Lekcji dla wszystkich co ich zamiarem jest przekazywanie piękna wiedzy o Jam Jest. Na wstępie poinformuje wszystkich tu czytających, że nie jest to szkoła jaką dotychczasowo miał człowiek poznać, czyli nie ma tu skupienia w teorii, a skupienie Jest na praktyce, gdyż Szkoła Jam Jest traktuje wszystko jako Jeden, a co za tym idzie, jest potencjałem w Nowym poruszaniu się na tej płaszczyźnie Tworzenia, poruszaniem się swobodnym w każdej chwili. Jam Jest TO nie poznany przejaw, jest TO co Tworzy wszystko w każdej chwili, Kreuje coraz to nowe doświadczenia Swego własnego Przejawu, nieskończonego przejawu...
Dlatego powinno być jasne że celem szkoły nie jest opisanie tego, czy sklasyfikowanie w celu poznania, gdyż było by to zatrzymaniem się w miejscu i sworzniem rozdzielenia, bąbla swej kreacji, która zamknęła się na przejaw swej większej nieokreślonej Kreacji.
Jam Jest jest ciągłym przepływem, ciągłą Kreacją wszystkiego co Jest, w celu poznania tego co mogło by Być, a tego nie wiadomo i ten fakt jest największym napędem całego piękna tego wszystkiego...

Więc z czym to się je...?

Z Sobą, gdyż JESTEŚ nierozłączną częścią Tego i Twym prawem Jest używanie świadomie swej Kreacji, Swiadomy wybór w TERAZ...

Tym właśnie jest SZKOŁA JAM JEST...





LEKCJA 1 : Podstawy.

1) KOCHAJ SIEBIE SAMEGO, TAK TEŻ KOCHASZ INNYCH...

by dać sobie możliwość wyjścia z iluzji, podstawą jest Miłość do Siebie Samego, gdyż w niej występuje akceptacja Siebie, co za tym idzie występuje uwolnienie się od programów iluzyjnych które trzymały kogoś w obecnym doświadczeniu. W tym miejscu wystąpi program "miłości egoistycznej" jednak dobrze o tym wiesz że wszystko zaczyna się wewnątrz, więc racjonalne jest iż uwolnienie się zaczyna się od miłości do siebie. Gdy pozwolisz jej zaistnieć, zauważysz wtedy poprzez swe doświadczenia że przez to łatwiej będziesz umiał pokochać drugą osobę, a to tylko dlatego że nie będziesz kochał by posiąść miłość, będziesz kochał gdyż sam ją masz...
Jesteś wolny od tego co najbardziej zniewoliło ludzi, gdyż jest to tak bliskie naturze, dlatego te wypaczenie najbardziej tworzy różne powikłania. Jest to PODSTAWA...







2) SAM DAJ INNYM BYĆ SOBĄ...

druga sprawa z jaką musisz się zmierzyć to SZACUNEK, szacunek do przejawu wszystkiego jakim jest. Gdyż gdy Sam chcesz być wolny musisz uwolnić się od uwiązania do oceny kreacji innych, gdyż to tworzy oczekiwanie, a oczekiwanie tworzy blokadę w przepływie, co daje bąbel zamknięty w swej kreacji na określony wariant doświadczeń. Jest to nic innego jak akceptacji kreacji i wzięcie odpowiedzialności za swą własną kreacje. to wszystko zawiera się w SZACUNKU, To jest PODSTAWA...



3) PUŚĆ WSZYSTKO... 

cała koncepcie znaczenia, postrzegania i określania tego co obserwujesz.

Ludzkość gdy się odcięła od odczuwania całości w celu by stworzyć zwierciadło poznania, powędrowała w twórczość podziału, przez co natworzyła sobie różne mury, filtry, programy, aspekty. To wszystko spowodowało trudności w odbiorze przepływu tego wszystkiego czym są (tak apropo dopiero gdy pozbawili się tego mogli doświadczyć że de fakto zawsze są połączeni i wszystko stanowi Jedną całość).
Podstawą jest odpuszczenie Sobie poznawania Tego, nazywania, trzymania się.
Gdy się to zapoczątkuje wszystko się zacznie samo wyrównywać, wszystko się samo oczyści, wszystko wróci do Swego prawdziwego stanu pierwotnego przepływu. Można by powiedzieć więc po co było to wszystko? Ano po to że informacje doświadczone już zawsze są w ogólnej bazie danych i są dostępne dla wszystkich, czyli dla tych co umieją je odczytywać. Teraz nie ma już możliwości by gdziekolwiek ktoś wszedł w ciemno w te doświadczenia, gdyż zaistniało to i jest to żywą informacją, a nie tylko możliwym potencjałem, a różnica jest taka, że niesie za sobą właściwości energetyczne, czyli fakty poparte doświadczeniem.



4) Alias... 13 (1+3) 1=JAM JEST + 3 (MOC+MĄDROŚĆ+MIŁOŚĆ) = TO-BE-US = JESTEŚ i wszystko ci służy (jesteś tu i tam, Tu jesteś twórcą, ściągasz to co stworzyłeś tam, ALL...)

1- jest twym dziedzictwem
3- to ty znający swe dziedzictwo (MOC), to ty posiadający doświadczenie życiowe oraz wgląd w uniwersalną bazę danych (MĄDROŚĆ), to ty posiadający SIEBIE (MIŁOŚĆ) ...

Tutaj JESTEŚ WŁASNYM MISTRZEM i zabawa się zaczyna... 

To już nie jest Podstawą, gdyż w tym miejscu nie ma PODSTAW...
Wszystko jest Właściwe, gdyż wiesz że to SAM SOBIE STWARZASZ... :)



...PODDAĆ SIĘ SOBIE...




LEKCJA 2 : ... (PRAKTYKA)
...








9.06.2011

Służba w Miłości...


Miłości ma, Najdroższy, Najwspanialszy, Najcudowniejszy, Naj, Naj, Naj ...
tymi słowami nie wywyższam Cię, lecz chce przekazać to co czuje patrząc na Ciebie...
wiem, że to tylko część Ciebie, gdyż czuje że też Jesteś przy Mnie, We mnie, Mną...
Więc nigdy nie znajdę słów by to wyrazić...
Pozostanę więc patrząc na każdy przejaw, pozostanę razem, pozostaniemy Jedni, JEDEN...

Dziękuje, dziękuje...  Sobie że miałem odwagę się stać...
Stojąc Jeden służę każdemu swemu przejawowi...
Wybieram świadomie co chce doświadczać, korzystam świadomie z swego dziedzictwa...
Wybieram Siebie by patrzeć na ten przejaw w nieskończoność, przejaw wszystkiego czym Jestem...

Język, ach ten język, może dość już tych słów, niech każdy SAM to poczuje...


W TERAZ tak po prostu BEZ JAKIEGOKOLWIEK OKREŚLENIA, TAK PO PROSTU...

2.06.2011

Bezwarunkowa Symfonia...



A więc...

Dziś zacznijmy od tego, od wsłuchania się...
Też nie ma przypadku że możesz zaobserwować to w formie klockowej, zobaczyć nutke...
Widzisz...
Z mojego punktu widzenia każda cząstka jest 1 nutką, a wszystko razem tworzy całą symfonie...
nawet przerwa jest nutką, częścią symfonii...
Ja Jestem całą symfonią, zaś każda forma przejawu mojej świadomości jest nutką...
symfonia jest harmonią w swej istocie, czystą miłością wyrazu dla ekspresi twórczego obrazu, gdybyś ją pociął na kawałki i rozsypał miał byś chaos, tak samo jak patrzysz chcąc ogarnąć wszystko, widzisz jedynie chaos  lecz z mojej perspektywy jest to ciągły przejaw twórczej ekspresji, Chaos jest niczym innym jak wiecznym przejawem życia, ewolucji twórczej...
Tam gdzie w świecie zaobserwujesz chaos, wiedz że wchodzi dyrygent który ustawia orkiestrę, która zagra symfonie, która się zsynchronizuje z całością orkiestry, a cała orkiestra to JA...
Widzisz teraz coś niezwykłego? wiem... :)

Widzisz...
A no właśnie...
Ty Jesteś Mną, a Więc...
B Jednej nucie jest zawarta cała symfonia...
Im bardziej Jesteś Mną Tym Bardziej symfonia gra, a właściwiej chodzi o Mą perspektywę co jest równoznaczne z Bycia Mną...
A wtedy możesz w jednej chwili (chwila to powiedzmy ta kreska która się przesuwa i wyznacza co gra) być wieloma swymi formami, odczuwać to wszystko czym jesteś jeszcze pełniej, jeszcze zmysłowej, teraz widzisz tą ciągła ekscytacja.... poprzez ekspresje, czy może być coś zwyklejszego a zarazem niezwyklejsze ... ?

Po prostu...


BYCIE DYRYGENTEM WŁASNEJ SYMFONII...

25.05.2011

Inne me części mówią... co sam bym chciał przekazać...

WIEDZA ATLANTYDÓW

Teksty z Atlantydy informują o istnieniu tak zwanej miazgi pierwotnej – kosmicznego pola duchowości, które składa się z najmniejszych cząstek, jakie w ogóle występują: z tak zwanych neutrino-mionów, oraz o tym, że istoty stworzone dzięki mocy myśli Bożej objawiają się za pośrednictwem tych właśnie cząstek (neutrino- mionów) miazgi pierwotnej (kosmicznego pola duchowości). Owe neutrino-miony łączą się ze sobą zgodnie z określonymi prawami fizykalnymi w taki sposób, że powstaje materialnie istniejąca statyczna jedność, którą dzisiejszy człowiek uważa za duszę. W tej jedności, złożonej z „cząstek duszy”, zawarty jest nie tylko cały plan teraźniejszego życia, lecz ujmuje ona także wszystkie żywoty człowieka od czasu stworzenia jego materialnej istoty, albo inaczej: wszystkie te egzystencje, które przeżył on jako pewien zintegrowany z materią układ biologiczny, przy czym owe żywoty mają swoją holograficzną manifestację informacyjną w każdej cząstce duszy – jako częstotliwość drgań.
Oznacza to, że Stwórca stworzył człowieka czy też jego duszę tak, by sam człowiek uzyskał moc myśli i dzięki temu stał się również stwórcą. Templariusze dowiedzieli się, że cały kosmos jest wypełniony „cząstkami” o pewnej strukturze i że nie ma w nim pustych przestrzeni. Współczesna fizyka kwantowa określa owe cząstki jako neutrino-elektrony, neutrino- miony oraz neutrina tau. Neutrino-miony składające się na kosmiczne pole duchowości, czyli pole wiadomości (inne nazwy to: pole eteryczne, kronika Akaszy i pole morfogenetyczne), są tymi cząstkami, które za sprawą mocy myśli zmieniają swą częstotliwość drgań w takim stopniu, że obraz myśli uzyskuje w nich swą manifestację holograficzną i jest nią właśnie odmienna częstotliwość drgań. Owo wzajemne oddziaływanie – bo przecież wszystkie cząstki są ze sobą powiązane i wszystko uczestniczy w ciągłej wzajemnej wymianie – ma ten skutek, że w kosmicznym polu duchowości występuje – zależne od drgań – absolutne wzajemne powiązanie tego, co w owym polu istnieje. Oznacza to, iż na system biologiczny człowieka zawsze, o każdej porze, oddziałują, pozytywnie albo negatywnie, częstotliwości drgań w jego otoczeniu. W sumie mamy tu dowód słuszności tego, co wciąż powtarzali „dawni” mistycy: Wszystko jest jednością, a jedność jest wszystkim.
Neutrino-miony stanowią nośniki obrazów ludzkich myśli. Oznacza to, iż każdy obraz myślowy, stworzony przez człowieka, promieniuje na kosmiczne pole duchowości. Jeżeli myśl człowieka nie ma odniesienia do teraźniejszości i nie podlega zwrotnemu promieniowaniu jako feedback, czyniący z niej jakąś aktualną formę życia lub sytuację, to staje się owa myślą częścią składową kosmicznego pola duchowości i dopóty oddziałuje na byt człowieka, dopóki nie przemieni się ten człowiek w jaką formę materialną albo przeżytą sytuację życiową. Wyraźmy to prościej: templariuszom zostało objawione to, że moc myślenia, dzięki której człowiek tworzy formy własnych myśli, jest jego najważniejszym atrybutem .Każda zrodzona myśl staje się częścią składową kosmicznego pola duchowości za sprawą przeniesienia częstotliwości rozprzestrzenia się na kształt kuli, na cały kosmos i tym samym jest współodpowiedzialna za wszystko, co się w kosmosie dzieje.
Dlatego właśnie człowiek, który sam przecież też składa się tylko z atomów i cząsteczek (strukturę tych ostatnich stanowią ncutrino-miony), jest, ze swymi myślami, współodpowiedzialny za stan świata w sensie negatywnym bądź pozytywnym.
Helga Hoffmann-Schmidt (Dziedzictw Atlantydy) :
Pojęli oni, ze człowiek składa się z systemów, w których dusza o charakterze duchowo-materialnym, spichlerz myśli, czyli psyche, i dato fizyczne stanowią trzy odrębne obszary, a jestestwo człowieka, zintegrowane z materialną duszą, musi, zgodnie z zasadą rezonansu, przyoblekać się w coraz to inne ciało fizyczne – trwa to, dopóki nie znikną wszelkie formy myśli, które stworzył sam człowiek, „bez odniesienia do teraźniejszości”, i dopóki nie zdezaktualizuje się potrzeba urzeczywistniania,czyli materializacji owych form. Ponadto przyjęli oni do wiadomości coś, co uświadomili sobie wcześniej starożytni mędrcy należący do wielu kultur oraz żyjący w różnych epokach mistycy, a mianowicie to, że WSZYSTKO JEST JEDNOŚCIĄ i JEDNOŚĆ JEST WSZYSTKIM; że cały kosmos wypełniają niewyobrażalnie drobne cząstki, których strukturę współtworzą dwie piramidy stykające się szczytami. We współczesnej fizyce określa się te cząstki jako „neutrino-miony”, „neutrina tau” oraz „neutrino-elektrony”, które w sumie tworzą „kosmiczne pole duchowości” i wypełniają to pole bez jakiejkolwiek próżni. Oznacza to, iż WSZYSTKO, co istnieje – obojętnie, czy mówimy o rzeczach „materialnych”, czy o „niematerialnych zawdzięcza swą egzystencję temu „kosmicznemu polu duchowości” oraz istnieje w tych cząstkach, jest wzajemnie powiązane i współzależne. Wszystko jasne? Wiem, że właściwie niełatwo to zrozumieć… Sprowadzając to wszystko do jednego zdania, można powiedzieć, że owa wiedza z Atlantydy dowodzi tego, iż człowiek posiada moc myśli, dzięki czemu sam jest stwórcą – otóż to, stanowi on nie tylko cząstkę świata stworzonego, lecz i cząstkę Stwórcy! . Proszę powtórzyć sobie to zdanie: Jesteśmy nie tylko częściami świata stworzonego, lecz i częściami Stwórcy, posiadamy więc moc, predyspozycje i środki potrzebne do tego, żeby coś stworzyć! Inaczej mówiąc: duch panuje nad materią!
Pojąwszy to i uzyskawszy wiedzę o możliwościach wykorzystania myśli, a więc działania kreatywnego – przystąpili templariusze do uczynienia owych sił przydatnymi dla nich, którzy mieli do spełnienia pewną misję- powinni byli pokierować ludzkością zgodnie z zasadą rezonansu. Wykorzystali oni piramide, tam bowiem mogli – pod pewnymi warunkami – nawiązać kontakt duchowy z innymi istotami (posiadającymi ciało fizyczne lub nieobdarzonymi nim), piramida stanowiła więc centrum komunikacyjne, a ponadto pozwalała otworzyć im kosmiczne pole duchowości, tak jak niegdyś otwierali się na nie mieszkańcy Atlantydy. Ci ostatni też naśladowali w tym obce im istoty. (Moim zdaniem dysponowali oni czymś, co nazwałbym mechanicznym środkiem komunikacji – rodzajem stacji nadawczo-odbiorczej, umożliwiającej nawiązywanie kontaktu z innymi istotami obdarzonymi inteligencją).
Pisma, które templariusze wydobyli z sarkofagów, wyjaśniły bowiem niedwuznacznie, iż:
1. zanim zaludniła się Atlantyda, istniała niejedna cywilizacja o wysokim stopniu zaawansowania technicznego, między innymi posiadająca umiejętność odbywania lotów kosmicznych. Toteż i mieszkańcom Atlantydy, i tamtym wcześniejszym cywilizacjom udawało się nawiązywać kontakt z inteligentnymi mieszkańcami innych konstelacji, po czym podejmowano intensywną wymianę.
2. w pismach z Atlantydy natrafiono na konkretną informację o pochodzeniu owych inteligentnych istot pozaziemskich z Syriusza! Tamte pisma opowiadają także o tym, że przybysze z Syriusza dokonywali manipulacji genetycznych na Ziemi, chcieli bowiem nieco przyspieszyć przyrost liczby jej mieszkańców. Uważacie to pewnie za mało wiarygodne i chętnie zapoznalibyście się z jakimś dowodem… To żaden problem, przypomnijmy sobie na przykład Dogonów. Owo afrykańskie plemię, żyjące w Mali, już ponad 700 lat dysponuje wiedzą, którą NASA uzyskała dopiero w 1970 roku, i to tylko dzięki nowoczesnej technice satelitarnej. Od ponad 700 lat Dogonowie twierdzą, że znajdująca się poniżej lewego krańca Oriona gwiazda Syriusz posiada niewielką gwiazdę, która okrąża Syriusza raz na 50 lat i składa się z najgęstszej materii, jaka istnieje we wszechświecie. Ponieważ nasze teleskopy nie potrafiły wytropić tamtej małej gwiazdy, dogońska opowieść została uznana przez etnologów za mit. W 1970 roku wysłano w przestrzeń kosmiczną teleskop, który wykrył wreszcie pewną białą karłowatą gwiazdę, przy swoich 55 kilogramach na centymetr sześcienny niewiarygodnie ciężką i okrążającą Syriusza raz na 50,1 lat.
Gdy Dogonów odwiedzali naukowcy, by zapytać o źródło owej wiedzy, członkowie plemienia wyjaśnili, że około 70 lat temu wylądował statek kosmiczny, którego załoga wykopała wielką dziurę i napełniła ją wodą, po czym owe istoty – amfibie – zeskoczyły z pokładu statku do jeziora, wyszły na drugi brzeg i podzieliły się z Dogonami pewnymi tajemnicami dotyczącymi kosmosu. Z relacji tamtych istot wynikało, że Syriusz jest zaludniony przez dwie różne rasy: rasę amfibii oraz tę, którą dziś określamy jako Homo sapiens, ale wzrost owych ludzi sięgał czterech metrów.
Podobną historię opowiadają Aztekowie. Według ich opowieści, wiele tysięcy lat temu nad jeziorem Titicaca pojawiły się statki kosmiczne, z ich pokładu zeskoczyli do jeziora ludzie-ryby, osiągnęli brzeg i opowiedzieli tę samą historię, której wysłuchali Dogonowie. Mówiąc o przybyszach z Syriusza, określamy ich tutaj jako amfibie, a więc istoty mogące żyć i na lądzie,
i pod wodą. Przypomnijmy sobie w tym miejscu badania przeprowadzone przez Muldaszewa oraz mieszkańców Atlantydy, którzy żyli w jaskiniach samadhi – jak wyglądali tamci ludzie?
Powieki, a także ręce i nogi owych amfibii – z płetwami – pozwalały im szybko pływać pod wodą, poza tym miały te istoty nosy przypominające wentyle – tak jak delfiny… Czy to możliwe, by mieszkańcy Atlantydy utrzymywali faktycznie ożywione kontakty z istotami z Syriusza, co więcej, nasuwa się pytanie o to, czy Atlantyda – albo może Ziemia w czasach istnienia Atlantydy
– była kolonią Syriusza?
O płetwach posiadanych przez kosmitów, których Inkowie nazywali wirakocza, informują także teksty znad jeziora Titicaca; płetwy widać również na portretach Manco Capaka, założyciela peruwiańskiego miasta Cuzco. Ciekawe? prawda?Powróćmy do tematu.Trzeba jednak odnotować i to, że w pismach z Atlantydy, które były analizowane przez templariuszy, jest
mowa o istotach pozaziemskich niepochodzących z Syriusza, a przecież różniących się od nas wyglądem. Znalezione w sarkofagach pisma z Atlantydy informują o epoce i ludziach sprzed czasu istnienia Atlantydy,
a więc o życiu w I.emurn (?), która w owych pismach występuje jako Lumania.
Tamci ludzie odznaczali się bardzo wysokim wzrostem, a ponadto osiągnęli wysoki poziom techniczny. Dochodziło jednak do wojen między mieszkańcami Lumanii a ludźmi z innych kontynentów, czyli spadkobiercami dawniejszych cywilizacji. Ci ostatni próbowali podporządkować sobie mieszkańców Lumanii. Gdy Lumańczycy posłużyli się – w obronie własnej – technologiami pozyskiwania energii, pękła skorupa ziemska, spod powierzchni wydobyły się ogromne ilości lawy i nastąpiła gigantyczna powódź, przy czym fala powodziowa okazała się tak potężna, że zmieniła punkty ciężkości globu – doszło do przemieszczenia biegunów. Spowodowało to zagładę całej niemal ludności Ziemi. Ocaleli tylko niektórzy mieszkańcy regionów górskich.
Część ludzi, co ciekawe, została ewakuowana statkami kosmicznymi przez jakieś istoty obcego pochodzenia.
O tych istotach, nieokreślonych bliżej w tekstach z sarkofagów, czytamy:
Znalazłszy się na macierzystych statkach obcych istot, których postacie nie przypominały bynajmniej postaci naszych stwórców (przybyszów z Syriusza ), ani też naszego wyglądu, zrozumieli ci fizyczni ludzie, którzy ocaleli, że nie są jedynymi istotami żyjącymi w tym wszechświecie. Wszystko to, co owi ludzie poznali umysłem oraz przekonanie się o odmienności i znacznie wyższym poziomie techniki istot, które ich ocaliły, stawszy się niejako kosmicznymi bogami, pozwoliło na stworzenie kultury według praw pochodzących od naszego Prastwórcy, nazwanego przez owych ludzi Bogiem.
AUTOR: MONIKA CZYREK




24.05.2011

Niech Świeci...



Dzisiejszy dzień był momentem refleksji w którym życie odpowiadało mi na pytanie, czy tego chce?
Czy chce ciepłej posadki, czy chce mieć zagwarantowane jutro, czy chce mieć pewność finansową, w formie comiesięcznej wypłaty, czy chce być tu nadal, gdzie jestem? 



...NIE, wole nie mieć NIC, lecz wole mieć możliwość Świecenia Swego (Prostego Kochania bez Niczego) w Wolności, bez obowiązków, bez ograniczeń, bez zasad, bez niczego...

Bo czym te wszystkie skarby świata są gdy nie możemy ruszyć gdzie się chce kiedy się chce, jak nabieramy oddech i wypuszczamy go tak po prostu, by płynął gdzie chce, a gdzie on płynie jak ma 100% wolności?
Do Miłości...



Nie wiem czy potrafisz Sobie wyobrazić to co zaraz napisze, jeżeli umiesz to poczuć bez określania znaczenia to Jesteś w meritum tego co chce przekazać...



Wdech

Człowiek Jest Miłością, jest prostym wdechem, przepływem, jest to niezaprzeczalna Miłość bezwarunkowa, gdyż w każdej chwili z Miłości do Siebie dajesz Sobie możliwość doświadczenia perspektywy spojrzenia, na wszystko takim jakim jest, a jest to czyste, jest to nie określone...
Widzisz czym jest prosty wdech głęboki, jakim łykiem życia, jakie nacechowane jest to pełnią Miłości do Siebie Samego, czyż to nie jest Cud?
Jesteś
TY
prosty
Jeden
Nie m nic
Jest tylko ...
Miłość
Choć jej pewnie nie zauważysz, gdziekolwiek byś nie patrzył, choć możesz jej na początku nie odczuć, gdzie byś jej nie szukał...
Gdyż SAM nią Jesteś...






To jest Chwila w Niczym, miejsce gdzie za chwile objawi się cud...

Wydech




Puszczasz wszystko, cokolwiek nie wybierzesz w tym momencie jest ekspresją twej naturalnej świadomości Siebie: Jestem
Widzisz prawdziwą nieograniczoną wolność, wolność w wydechu jaka tkwi?
Widzisz stało się, twa ekspresja, JEST...
Nie ma tu limitów, Jest bezkres możliwości przejawu wszystkiego.



Wszystko co wybrałeś jest właściwe, gdyż przyciąga doświadczenie by zobaczyć coś więcej, coś znacznie więcej...




Wdech-Wydech, dwie czynności tej samej rzeczy, Jedno, czy za każdym razem coś wybierasz?

Tak!


Oddychasz Miłością, wybierasz Miłość...




TRWASZ!

Tak po prostu... 
Od zawsze to miałeś i od zawsze tym byłeś i będziesz...
Automatycznie dzieje się to co najlepsze, nawet jak tego nie widzisz na początku...

Stworzyłeś wszystko i doświadczasz Siebie, Miłości, cokolwiek byś nie robił, to z nią działasz, gdyż jak ty nią jesteś, to też całość nią jest, a JEST, gdyż w Prawdziwej Miłości jest Pełna Wolność, co daje wieczne ISTNIENIE, wieczne TWORZENIE, wieczny przejaw w każdej CHWILI, tworzone jest coś nowego, gdyż Miłość w chwili przed chwilą jest spotęgowana o siebie Samą, Zawsze nowa coraz większa... KULKA ----> Jak na górze, tak na dole i vice versa...
Centrum i każdy kraniec jest Miłością, wszystko co ją wypełnia jest Wolnością Ekspresji w Miłości, to już zależy od ciebie gdzie chcesz się znaleźć, wybór należy do Ciebie, gdyż Jesteśmy Tym Samym...



W Tobie się zawiera wszystko, Możesz wszystko, wystarczy że zaczniesz...
W Miłości...







Nie Jesteś Nigdy sam w życiu tym, jest coś o wiele większego, czym SAM JESTEŚ!

Po to, TO jest by żyć...

TO jest JAM JEST

Jestem Jaki Jestem i wiem że wszystko w kreacji jest w jak najlepszym porządku...

 JESTEM

Odpowiedzi na moje pytania same się rozwiązały, gdyż To wszystko Już mam! Miałem od zawsze!
Wszystko czekało tylko na mój wybór, tylko tyle, tak się stwarza...








Miłość jest wolnością - OSHO

Jeśli naprawdę kogoś kochamy, wówczas nigdy nie będziemy starać się ograniczać jego wolności, co jest tak naprawdę jedyną oznaką naszej miłości. Miłość można okazać tylko w jeden sposób: bezmiarem wolności, jaką jesteśmy gotowi dać człowiekowi, którego kochamy - nawet wtedy, gdy oznaczać to będzie jego wolność kochania innych ludzi. To jest tak naprawdę jedyny prawdziwy dowód miłości.

Im więcej okazujemy miłości, tym więcej jej otrzymujemy - ponieważ tylko wtedy miłość może swobodnie płynąć. Jak każda energia, dopiero gdy zaczynamy się nią dzielić, może swobodnie płynąć. Miłość jest niczym wodna w studni. Im więcej z niej czerpiemy, tym więcej wypływa jej spod ziemi i wciąż od nowa wypełnia ona naszą studnię. Lecz jeśli nie będziemy z niej czerpać, woda wkrótce stanie się mętna i zatęchła, być może nawet trująca. Jej źródło z czasem wyschnie i studnia stanie się pusta. Gdy natomiast czerpiemy z niej wodę każdego dnia, to jedynie coraz więcej napływa jej do studni, jej źródło jedynie się wzmacnia, kiedy jest cały czas wykorzystywane.

Tymczasem ludzie zupełnie nie rozumieją tej prostej prawdy. Żona robi się bardzo zła, gdy dowiaduje się, że jej mąż przyjaźni się z inną kobietą. Mąż staje się agresywny i zazdrosny, jeżeli stwierdzi, że jego żona spędza miło czas z kimś innym, po prostu ciesząc się jego obecnością, bawiąc się w jego towarzystwie. Cóż za głupota! Pokazuje jedynie zupełny brak zrozumienia dla tego, jakie zasady tak naprawdę rządzą miłością. Ludzie wciąż postrzegają ją w tych samych kategoriach, co pieniądze. To tak, jak gdyby mąż myślał, że jeśli jego żona będzie śmiać się z kimś innym, to znaczy, że nie będzie w niej dość radości, by śmiać się później z nim, że on w ten sposób traci ten śmiech, tę radość, którą jego żona odczuwa z kimś innym, że dla niego już nie wystarczy. I wtedy pojawia się gniew.

A w rzeczywistości, jeśli żona nie będzie mogła cieszyć się obecnością wielu innych osób, nie może cieszyć się ich przyjaźnią, nie może obdarzyć ich miłością, wówczas jej źródło miłości wyschnie, a ona już wkrótce nie będzie w stanie kochać nawet własnego męża, bo zapomni, czym jest miłość. Jej studnia stanie się pusta.

To dlatego tak wiele małżeństw jest smutnych i znudzonych sobą, i nie da się tego uniknąć. To dlatego, że żyją w sprzeczności ze swą własną naturą, wbrew jedynemu prawu, które rządzi miłością, które brzmi: im więcej dajesz, tym więcej dostajesz. Obdarowywanie innych miłością niczego w nas nie niszczy, a wręcz odwrotnie - jest twórcze. Osoba, która kocha wiele osób będzie jedynie w stanie ofiarować swojej żonie czy swojemu mężowi jeszcze więcej miłości.

Ale ludzkość nie rozumie jeszcze tej prostej zasady. Wciąż zachowuje się w sposób bardzo dziecinny i głupi. To tak, jakby żona powiedziała mężowi, że może oddychać tylko wtedy, gdy ona jest przy nim, a kiedy jej nie ma, to ma wstrzymać oddech, bo inaczej tyleż oddechów zostanie zmarnowanych, tyle życia się straci! Bo przecież kiedy wróci do domu po całym dniu oddychania w tylu różnych miejscach, to będzie praktycznie martwy! A zatem kiedy jej przy nim nie ma, to powinien wstrzymać oddech! Podobnie mąż wmawia żonie, że kiedy nie ma go w domu, to ma ona wstrzymać oddech, że tylko kiedy są razem, może swobodnie oddychać. Wydaje im się, że w ten sposób chronią miłość, a tak naprawdę doprowadzają się jedynie oboje nawzajem do śmierci.

W ten właśnie sposób zabijamy wszelką miłość w tym świecie. Zabiliśmy już do tej pory w ten sposób wszystko, co naprawdę cenne, ponieważ logika, według której postępujemy, jest głupia. To przecież bardzo dobrze, gdy mąż wychodzi rano na spacer i oddycha świeżym powietrzem, gdy biega i skacze na plaży i cieszy się słońcem. To wspaniale, gdy żona wychodzi z domu, by cieszyć się kwiatami, drzewami i trawą. A kiedy się spotkają, wówczas będą mogli być ze sobą jeszcze piękniej, jeszcze żywiej. Będą mieli dla siebie jedynie jeszcze więcej miłości, będą żyli jej pełnią i będą mogli się jeszcze bardziej nią dzielić.

Ale tak się niestety nie dzieje. Miłość codziennie zabijana jest przez naszą zazdrość, przez naszą zaborczość. Nie możemy być zazdrośni, jeśli chcemy poznać, czym jest pełnia miłości. Jeśli chcemy rozwijać nasze życie wielowymiarowo, to potrzebujemy do tego wolności. My potrzebujemy wolności i osoba, którą kochamy również potrzebuje wolności. Jedynie w wolności możemy doświadczyć rozwoju i wzrostu.

Albert Einstein odkrył, że wszechświat stale się rozszerza, stale się powiększa. Pięć tysięcy lat przed Einsteinem Upaniszady mówiły to samo. Nazwa, którą operowały w odniesieniu do wszechświata, to 'brahmand', co oznacza ‘to, co się stale rozszerza, co stale wzrasta’. I nie ma końca tego wzrostu, nic tego rozwoju nie ogranicza. Człowiek świadomy powinien zatem żyć w taki sposób, aby wszystko wokół niego mogło wzrastać, rozwijać się - i to bez żadnych ograniczeń. Nasza miłość, radość, cisza, życie – temu wszystkiemu trzeba dać możliwość wzrastania, a to może mieć miejsce tylko wtedy, gdy jednocześnie pozwolimy na to wszystkim innym.

Tymczasem od tysięcy lat robimy dokładnie coś odwrotnego - wkraczamy brutalnie na cudze terytorium, niszczymy cudzą przestrzeń w imię miłości, czy też w imię przyjaźni. Używamy pięknych słów, aby ukryć brzydotę rzeczywistości.

Jeśli naprawdę kogoś kochamy, wówczas damy mu wszelką możliwą przestrzeń i nigdy nie naruszymy jego wolności. To jest jedyny prawdziwy dowód miłości. Cud miłości polega na tym, że im bardziej pozwalamy naszym partnerom kochać tak wielu ludzi, jak to tylko możliwe, tym bardziej będą nas później kochać. Bo miłość to nie pieniądze, które mogą się wyczerpać, miłość nie jest towarem, który można zużyć. Miłość jest wewnętrzną energią, która rośnie, gdy się nią dzielimy i która umiera, gdy zatrzymujemy ją tylko dla siebie...